sobota, 22 marca 2014

7."Nikt nie jest warty twoich lez, a ten co jest warty nidy nie doprowadzi Cie do placzu"

Poniedziałek
Przebudziłam się po dwóch godzinach. Byłam wtulona do Harry'ego, który spał. Delikatnie wyślizgnęłam się z jego objęć i usiadłam na łóżku. Przetarłam dłońmi twarz i spojrzałam na chłopaka. Spał tak słodko, nie budziłam go bo to byłby grzech.  Po cichu wstałam i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Siedziałam w łazience chyba z pół godziny, po czym wyszłam w samym ręczniku. Harry nadal spał więc nie przeszkadzając mu zeszłam na dół, dziewczyny zdążyły już wrócić i były rządne wyjaśnień. Chciały poznać szczegóły mojego związku z Harry'm.
-Ale było coś...- śmieje się Maggy.
-Oprócz miłego masażu i słodkich pocałunków do niczego nie doszło.- mruknęłam zadowolona.
-Tak, tak... jakoś trudno nam uwierzyć, że nie doszło do żadnego zbliżenia.- powiedziała Becky.
-To wam, taka jest prawda... nic nie było.- odparłam.
-Wmawiaj nam kochana.- chichocze Becky.
-Do was mówić to jak gadać z osłem.
Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni po wodę. Zgarnęłam jedną butelkę i poszłam z powrotem na górę - w tym samym czasie przebudził się Harry.
-Wyspany?- szepnęłam i usiadłam obok niego.
-Brakowało mi ciebie.- uśmiechnął się słodko.
-Harry jak zawsze słodki.- zaśmiałam się.
Chłopak wciągnął mnie na siebie i posadził na sobie okrakiem. Położyłam dłonie na jego karku wplątując palce w jego włosy.
-Brakowało mi ciebie.- mruknął Harry.
-Mi ciebie też, a najbardziej czasu spędzanego z tobą.- odparłam.
-Cieszę się, że znów cię mam.
-Teraz jest coś więcej.- uśmiechnęłam się zadziornie.
Chłopak oparł czoło o moje i musnął moje usta- rzecz jasna odwzajemniłam pocałunek a nawet pogłębiłam go włączając mój język do tego. Całowaliśmy się dość długo w końcu oderwałam się od chłopaka i złapałam powietrze.
-Jesteś niesamowity.- uśmiechnęłam się szeroko.
-Ty również.- odwzajemnił uśmiech.
Nie robiliśmy nic specjalnego z Harry'm, głownie rozmawialiśmy no i brało nas co chwilę na czułości.
-Idę już do siebie.- oznajmił Harry spoglądając na zegarek.
-Musisz mnie zostawić?- zaśmiałam się.
-Jest już późno, a jutro też jest dzień...- powiedział z uśmiechem.
-Ciężko będzie mi zasnąć bez ciebie.- westchnęłam.
-To może po prostu, przyjdź do mnie, przecież przejście przez ulicę nie sprawi ci żadnej trudności.- zaśmiał się.
-Wiesz kochanie ja nie wiem czy sobie tego życzysz.- pokazałam mu język.
-Może być miło.- uśmiechnął się.- No i możesz zostać tym ręczniku.
Zaczęłam się śmiać z niego i uderzyłam go w ramie.
-Ty na prawdę się nie zmieniłeś .- śmieje się.
-Pewne rzeczy się nie zmieniają.
Harry musnął moje usta i wstał z łóżka.
-O dziewiątej u mnie.- powiedział i wyszedł z pokoju.
Rzuciłam się z szerokim uśmiechem na łóżko i zaczęłam o tym wszystkim myśleć.
Moje życie znów wraca do stanu z przed kilku lat to jest  takie cudowne.
***
Koło dziewiątej ubrałam się w <Klik>,  lekko pomalowałam rzęsy zabrałam kilka potrzebnych rzeczy i poszłam do Harry'ego. Miałam na prawdę długą drogę przed sobą, przejść na drugą stronę.
Po chwili stanęłam przed bramą Harry'ego i zadzwoniłam, usłyszałam jak brama się otwiera. Weszłam do środka i przez chwilę myślałam, że śnie, to co widziałam było niemożliwe czułam, że nie pasuje do tego gdzie teraz jestem. To był ogromny biały dom, z wielkim ogrodem, tego nie widziałam bo dom otacza mur. Widząc to wszystko robiłam krok w tył i stałam jak słup.
-Idziesz czy mam cię wnieść?- usłyszałam głos Harry'ego. Spojrzałam na drzwi wejściowe i zobaczyłam Harry'ego. Podeszłam do niego i go pocałowałam.
-Nieźle mieszkasz.- powiedziałam.
-Niedawno skończyłem remont.- odparłem.- Wejdź.
Zrobiłam to co powiedział i nogi się pode mną ugięły. Ja wiem Harry zarabia na prawdę wielką kasę, ale dla mnie jest szokiem, że można tak mieszkać.
-Głodna?- zapytał Harry.
Spojrzałam na swój brzuch.
-Może trochę.- odparłam.
-To chodź.- mruknął i złapał mnie za rękę i zaprowadził do jadalni, po całym domu unosił się zapach ulubionego dania Harry'ego. Usiadłam przy stole, a Harry przyniósł wino i jedzenie. Uważnie się mu przyglądałam. Po chwili chłopak usiadł przy mnie i zaczęliśmy jeść.
Gdy zjedliśmy, przenieśliśmy się z Harry'm do sypialni. Poszłam do łazienki się ubrać w <Klik> i po chwili wróciłam do chłopaka, który rozłożył się już na łóżku. Położyłam się obok niego trzymając głowę na jego klatce piersiowej.
-Nie chciałabyś jechać ze mną do Holemes Chapel?- zapytał mnie Harry.
-Słucham?- powiedziałam lekko zdziwiona.
-Słyszałaś...- zaśmiał się szatyn.
-W sumie chciałabym tam jechać, ale nie mam nawet gdzie.- mruknęłam.
-Jak nie? Przecież moja mama to dla ciebie jak rodzina.- odparł.
-No niby tak, ale ja się zmieniłam no i nie wiem co twoja mama na takie odwiedziny...
-Ronnie przestań, moja mama cię lubi... po drugie chyba jesteśmy razem.- nie ulegał.
-Przemyślę to kochanie.- spojrzałam na niego się uśmiechnęłam.
Dla mnie ta noc mogła nie mieć końca... mam nadzieję, że każda noc będzie taka sama albo nawet lepsza do końca moich dni...
______________________________
Czytasz = Komentarz x

sobota, 1 lutego 2014

6."Don't Ask Me Way."

Poniedziałek
Obudziłam się wtulona do Harry'ego, który jeździł swoją dłonią po moich plecach.
-Dawno wstałeś?- zapytałam zaspanym głosem.
-Może pół godziny temu.- odparł.
-Mogłeś mnie obudzić.- powiedziałam.
-Za słodko spałaś.- oznajmił.
Usiadłam na łóżku i przecierając twarz.
-Jak mnie głowa boli.- mruknęłam pod nosem.- Nigdy się tak nie spiłam.
-Chyba nie żałujesz?
-To była moja najlepsza noc, jednak teraz trzeba to wszystko posprzątać.
-Bierzemy się do roboty.- stwierdził Harry.
-Muszę się ubrać.
Wybrałam dla siebie na szybko to <Klik>, Harry włożył tylko na siebie gacie i zeszliśmy zobaczyć jak się sprawy mają. Już będąc na schodach mnie odrzuciło.
-Kurwa jaki syf.- wydusiłam z siebie.
Dziewczyny zdążyły ogarnąć w połowie kuchnie z tego co widziałam.
-My to kuźwa do usranej śmierci będziemy sprzątać.- gorszego syfu nie widziałam. Obeszłam cały dom z Harry'm to jest niemożliwe, że my to w czwórkę damy radę ogarnąć.
-Zadzwońmy po ekipę sprzątającą?- zaproponowała Becky.
-To nic nie da.- powiedziała Meggy.
-Meg, Becky ma rację.
-Mogę zadzwonić.- zaproponował Harry.
-Zadzwoń kochanie.- odparłam i pocałowałam go w policzek.
Harry zniknął na pięć minut.
-Będą za trzy godziny. Wcześniej nie mogą.- oznajmił.
-W między czasie możemy trochę ogarnąć.
Poszłam z Harry'm na ogród i zaczęliśmy zbierać wszystkie śmieci jakie na nim były.
-Kto takie rzeczy robi w ogrodzie.- pokazał na leżącą na trawniku z użytą gumkę.
-Nawet tego nie dotykaj.- zaśmiałam się.
Chłopak złapał to przez gumową rękawiczkę i zaczął gonić. Piszczałam jak jakaś głupia i widziałam jak sąsiedzi z ogrodu obok spoglądali na to co się dzieje - za przeproszeniem chuja zobaczyli gdyż mamy żywopłot.
-Harry idioto wyrzuć to.!- wydarłam się, a ten dalej mnie gonił.- Zlituj się człowieku.
-Powiedz mi dlaczego ty uciekasz? Przecież trzymasz worek do którego chce to wrzucić.- to nie fer, tak nie powinno być.
-To się wytnie.- zaśmiałam się.
Przed naszym domem zbierały się wory ze śmieciami, ja niosę kolejny do kolekcji. Z daleka zobaczyłam sąsiada, który rozpierdolił nam wczoraj całą imprezę.
-Dzień dobry.- podszedł do mnie, nich nie liczy na odpowiedź.
-Jeżeli pan liczy na odpowiedź to niech sobie pan pójdzie.- oznajmiłam.
-Tego wymaga kultura.
-Pan mnie kultury uczyć nie będzie, ja panu nie rozpierdoliłam imprezy.- odwróciłam się.
-Ktoś musiał to zrobić!
-Zemsta jest słodka.- ładnie się uśmiechałam tak prawdziwie od serca.
***
Po trzech godzinach sprzątania wreszcie pojawiła się ekipa a my mogliśmy wreszcie sobie odpocząć. Dziewczyny poszły gdzieś na miasto, na obiad, a ja zostałam z Harry'm. Siedzieliśmy w ogrodzie na huśtawce, a konkretnie Harry siedział a ja leżałam na jego kolanach.
-Nie wiem kiedy tak dobrze się bawiłam.- powiedziałam.
-Ja też nie, mam wrażenie, że to była najlepsza impreza na jakiej byłem.- odparł.
Podniosłam się i usiadłam na nim rozkroczem, wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam się z nim całować.
-Przepraszam.- przerwał nam mężczyzna z ekipy sprzątającej.
-Tak?- zeszłam z Harry'ego.
-Co mam z tym zrobić?- pomachał mi trawką przed nosem.
Wzięłam mu to, poszłam do toalety opróżniłam woreczek i spuściłam wodę.
-Po problemie.- powiedziałam do faceta.- Jeżeli będzie coś jeszcze proszę zrobić tak samo.
Wróciłam do Harry'ego i znów się na nim położyłam. Bujanie się w tył i przód spowodowało, że się u spałam.
Miałam piękny sen z Harry'm, ale jednak po piętnastu minutach musieli mnie wybudzić.
-Dlaczego?- wymamrotałam.
-Idź się położyć do sypialni.- powiedział do mnie Harry.
-Masz wygodne kolana.- odparłam.
-Oni już kończą potem będziesz miała moje kolana dla siebie.- zaśmiał się.
Zaspana podniosłam się z huśtawki i poszłam do swojego pokoju, rzuciłam się byle jak na łóżko i zasnęłam.
Po godzinie poczułam, że łóżko się ugina obok mnie i ktoś obejmuje mnie. Wyczułam perfumy Harry'ego więc pogłębiłam swój sen...
_________________________________
Czytasz = Komentarz xx

niedziela, 19 stycznia 2014

5. "Lepiej grzeszyc i załowac, niz zaowac, ze sie nie zgrzeszylo."

Niedziela
Jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak dobrze się bawiłam, na pewno za czasów kiedy mieszkałam jeszcze w Holmes Chapel.
W moim domu zgromadziła się około setka ludzi - imponująca liczba, byłam pewna, że nawet połowa z tego nie przyjdzie, ale dziewczyny jak i Harry przyłożyli do tego rękę. Najbardziej cieszę się z obecności Gemmy, nie umiem się z nią nagadać, przebywając z Harry często przebywałam z nią i jak nie mogłam o czymś powiedzieć Harry'emu wiedziałam, że ona może się o tym dowiedzieć i mnie zrozumie. Dziewczyna również była ciekawa dlaczego bez słowa zniknęliśmy z Holmes Chapel - opowiedziałam jej całą historie po czym odnalazłam Harry'ego żeby móc się do niego przytulić. Było ze mną trochę źle, ponieważ już trochę wypiłam.
Harry stał do mnie tyłem rozmawiając z Liam'em. Zaszłam go od tyłu, obejmując do w biodrach. Chłopak błyskawicznie się odwrócił, a kiedy zobaczył, że to ja złapał mnie i przesunął przed siebie.
-Ty jesteś Ronnie, prawda?- spytał Liam.
-Widzę, że dobrze poinformowany.- zaśmiałam się.
-Harry dużo o tobie mówił.- oznajmił.
Zawstydziłam się trochę i zaniemówiłam, kompletnie nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Po chwili milczenia otrząsnęłam się z szoku i powiedziałam.
-Mam nadzieję, że to były same dobre rzeczy.
-A są jakieś złe jakie mogę o tobie powiedzieć?- zapytał Harry.
-Harry nie wiem co ci siedzi w głowie.- zachichotałam.
-A powinnaś.- powiedział, jednak nie zrozumiałam o co mu chodzi.
Po jakimś czasie naszej rozmowy dołączyła reszta zespołu z dziewczynami - pierwszy raz miałam okazje tego wieczoru porozmawiać z chłopakami i muszę powiedzieć, że czułam się niesamowicie.
-Czyli jesteś dziewczyną Harry'ego?- zapytał Zayn.
-Wiesz wolę jednak określenie przyjaciółka.- odparłam.
-Przyjaciółka by się tak nie przytulała.- zaśmiał się Lou.
-To już zabronione jest się przytulanie do przyjaciela, którego się nie widziało kilka lat?- zdziwiłam się.
-To o tobie nam Harry cały czas opowiadał.- brawa dla Niall'a, który odkrył Amerykę.
-No brawo Niall, ty nawet nie wiesz co ty odkryłeś.- zaczęłam się śmiać.
-Nie skojarzyłem.- oznajmił.
Nasz DJ - który był naszym kolegą a konkretnie kuzynem Maggy - przełączył muzykę na coś wolnego <Klik>. Pociągnęłam Harry'ego za rękę i poszliśmy na ogród gdzie wszyscy tańczyli. Mocno się do niego wtuliłam i tak bujaliśmy się w prawo i w lewo -tego wieczoru ani ja ani Harry nie mieliśmy granic i robiliśmy wszystko co nam na myśl przyszło, chcę nawiązać do tego w jaki sposób Harry mnie trzymał, a jego ręce były na moich pośladkach. Gdyby to był inny chłopak to by po zębach dostał, ale to Harry mój Harry. Dla mnie to nie był zwykły taniec wtedy uświadomiłam sobie ile tak na prawdę dla mnie znaczy Harry, i że nie chcę się z nim przyjaźnić a chcę żeby był ze mną i mam nadzieję, że on też tego chce i coś wydarzy się tego wieczoru. Pod koniec wyrwałam Harry'ego z "parkietu" i pociągnęłam go w stronę ściany budynku. Oparłam się o nią a chłopak zaparł się ręką.
-Chcę cię pocałować.- powiedział zbliżając swoją twarz do mojej. Przegryzłam swoje warki delikatnie się uśmiechając.
-Ja ciebie też.
Również zbliżyłam swoją twarz do jego i nagle ni stąd ni stamtąd przybiegła Maggy z Becky pociągając mnie za sobą bo włączyła się nasza piosenka <Klik>. Wspięłyśmy się na stół i zaczęłyśmy kręcić tyłkami w rytm muzyki. Gdzieś podczas refrenu zauważyłam zbliżającego się w moją stronę Harry'ego. Chłopak podszedł do stołu na którym tańczyłam i złapał mnie w biodrach, zaczynając się ze mną całować. Tego mi brakowało w tym wieczorze.
-Chodź do mnie do pokoju.- powiedziałam mu na ucho.
Harry wziął mnie w innej pozycji na ręce, najpierw wszedł ze mną do domu. Zayn, który nas zobaczył zaczął się śmiać prawdopodobnie dlatego, że zaledwie kilka minut temu twierdziliśmy, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Będą w moim pokoju Harry zamknął za nami drzwi na klucz i położył mnie na łóżku. Ciężko jest zamienić przyjaźń w miłość, na szczęście dużo się śmialiśmy. Usiadłam na kroczu Harry'ego i pozbyłam się jego koszulki a następnie w ssałam się w jego szyję prawdopodobnie pozostawiając na niej ślad. Chłopak ściągnął swoje spodnie ja również zrzuciłam z siebie sukienkę i wskoczyłam pod kołdrę. Nie umieliśmy się sobą nacieszyć, cały czas się całowaliśmy, Harry mnie rozbawiał i w taki sposób zapomniałam o całym bożym świecie, wyłączyłam się totalnie z wszystkich stron dochodziły dzikie odgłosy oraz głośna muzyka jednak ja byłam skupiona na Harry'm, który miał coraz głupsze pomysły w głowie, z resztą ja również.
-Harry słyszałam, że dobrze masujesz.- powiedziałam.
-Czy ty mi coś proponujesz?- zapytał.
-Przypomniało mi się jak kiedyś to robiłeś.- oznajmiłam.
-Teraz chyba wszedłem w wprawę.- zaśmiał.
-Zobaczymy co się od tamtego czasu zmieniło.
Usiadłam na łóżku, Harry od razu chciał przechodzić do sedna.
-Harry, chwila.
Ściągnęłam swój biustonosz dalej osłaniając się kołdrą, jednak to i tak spowodowało, że Harry się zaczerwienił.
 -Panie Styles, pan się czerwieni.- zaśmiałam się. Lekko się uśmiechnął, bo chyba nie wiedział co ma powiedzieć. Chłopak wziął się za swoją robotę, ale nie tylko, całował mnie po ramionach i co jakiś czas miział mój brzuch. To najcudowniejsza noc w moim dotychczasowym życiu nigdy się tak dobrze nie czułam - pomimo tego, że do niczego nie doszło.
Jednak co dobre szybko się kończy, usłyszałam pukanie do drzwi swojego pokoju. Błyskawicznie ściągnęłam prześcieradło i poszłam zobaczyć kogo przywiało. Okazało się, że to Becky.
-Widzę, że wam przeszkadzam, ale mamy mały problem na dole.- oznajmiła.
-Co się stało?- zapytałam.
-Przyszedł wkurzony sąsiad i rzuca się, że jest trzecia w nocy a my nadal balujemy. Powiedział, że jeżeli się nie uciszymy będziemy mieć policję na karku.- oznajmiła.
-Dopiero teraz zaczęło mu to przeszkadzać? Sami nie umiecie tego załatwić?
-Chcę rozmawiać z właścicielką a dom jest na ciebie.- powiedziała.
-Co za ciul. Zaraz tam przyjdę, w prześcieradle raczej mu się nie pokażę.- odparłam.
Na szybko ubrała z powrotem swoje ciuchy i poleciałam na dół.
-Pani jest właścicielką?- zapytał zdziwiony koleś będący może po czterdziestce.
-A kogo pan się spodziewał?
-Jakieś odpowiedzialnej osoby dorosłej.- powiedział.
-Pan w tym momencie mnie obraża.- odparłam.
-Ja pani nie obrażam, przyszedłem tylko uciszyć towarzystwo bo to robi się nie do wytrzymania.- oznajmił.
-Jakoś jest pan jedyną osobą, której to przeszkadza i tak nagle pan postanowił tu przyjść po mimo tego, że impreza trwa już od dwudziestej.
-W końcu ktoś to musiał skończyć, gdyby nie ja nikt by tego nie zrobił.
-A pan będąc w naszym wieku siedział pan na dupie i był wzorem do naśladowania?- stwierdziłam.
-Kiedy ja byłem w waszym wieku jak chciałem się bawić chodziłem do klubu a nie włączałem muzykę na całą ulicę.
-A my chciałyśmy oblać nasz nowy dom i z tego powodu zrobiliśmy imprezę tak zwana parapetówka.- oznajmiłam.
-Mnie to nie interesuje jaki jest tego powód ja chcę mieć spokój bo wstaję rano do pracy a moje dzieci do szkoły, chcę mieć spokój.
-Teraz pan się odzywa, a jak sąsiad mieszkający drzwi w drzwi z panem zrobił imprezę od szóstej wieczorem, która trwała dwanaście godzin nie kiwnął pan nawet palcem po mimo tego, że był to środek tygodnia.- wtrącił się Harry a facet nie wiedział co powiedzieć.
-Widocznie nie słyszałem.
-Ja słyszałem mieszkając kilka domów od pana a pan nie słyszał mieszkając dokładnie obok niego?- Harry trochę się zdenerwował.
-Jest pan żałosny.- stwierdziłam.- Impreza się skończy, ale ostrzegam pana nie podaruję tego panu. Teraz proszę opuścić moją posiadłość.
Mężczyzna mnie posłuchał i wyszedł z domu.
-Widzicie jak to jest, przykro mi to powiedzieć, ale niestety koniec zabawy!!- wydarłam się. Wszyscy zaczęli buczeć, a mi się zrobiło przykro. Stanęłam obok drzwi i zaczęłam się z wszystkimi żegnać - miałam okazję zobaczyć kto do nas przyszedł. Nagle zauważyłam, że Harry też wychodzi. Pociągnęłam go za t-shirt.
-A pan gdzie się wybiera?- zapytałam.
-Jak wszyscy to wszyscy.- odparł.
-Pan zostaje, chyba nie pozwoli mi pan pozostać samotna na tym wielkim łóżku.- zaśmiałam się.
-Przekonała mnie pani.- pocałował mnie.
Kiedy wszyscy wyszli za bardzo nie wiedziałam za co mam się zabrać. Stanęłam po środku korytarza i załamałam się nad tym człowiekiem.
-Jak można być takim pedałem zajebanym?!- wydarłam się.
-Ronnie spokojnie, jeszcze kiedyś powtórzy się taką imprezę.- pocieszył mnie Harry.
-Jak mam być spokojna jak ktoś mnie tak wkurwia?- zapytałam.
-A ty mnie zaraz zdenerwujesz jak nie skończysz klnąć. Wiesz, że tego nie lubię u dziewczyn.- oznajmił.
-No przepraszam, ale jeszcze nikt mi tak na nerwach nie zagrał jak on teraz.
-Ron, Harry ma racje nie ma sensu się denerwować, jak ktoś jest gnojem, gnojem zostanie.- powiedziała Becky.
-Właśnie. - poparła ją Maggy.-Chodźcie lepiej spać rano to wszystko trzeba posprzątać.
Wzięłam Harry'ego za rękę i poszliśmy do mnie do pokoju. Rozebrałam się i rzuciłam się do łóżka gdzie leżał raczej spał Harry...
___________________
Czytasz = Komentarz xx

sobota, 11 stycznia 2014

4."Impreza? Nie pogardze?"

 Niedziela
Całą noc nie zmrużyłam oka. Ciągle myślałam o Harrym. Wszędzie gdzie spojrzałam  widziałam go.  Po raz kolejny przeczytałam swój pamiętnik.
Gdzieś koło jedenastej obudziły mnie wibracje telefonu pod poduszką. Chaotycznie się podniosłam i odebrałam.
-Tak?- powiedziałam zaspanym głosem.
-Wstajemy, mamy nowy dzień.- budzik w postaci Harry'ego mi się podoba.
-To jest za wcześnie, ja muszę spać co najmniej do pierwszej.- zaśmiałam się.
-O nie, daje ci godzinę i jedziemy na obiad.
-Obiad? Chyba śniadanie.- oznajmiłam.
-Nazywaj to sobie jak chcesz.
-A nie możesz po prostu do mnie przyjść?- spytałam.
-Po co ja ci potrzebny jestem?
-No nie wiem, wypiłbyś ze mną kawę zjadł normalne śniadanie a potem gdzieś byśmy poszli.- zaproponowałam.
-No jak chcesz, to ja za niedługo będę.
-Czekam, tylko nie dzwoń. Drzwi będą otwarte.- oznajmiłam.- I chodź do mojego pokoju.
-Okej.
Wstałam z łóżka i od razu poszłam do łazienki. Umyłam się i wybrałam sobie to do ubrania <Klik>. W czasie kiedy właśnie ubrałam swoją bieliznę do pokoju wszedł mi Harry.
-To może ja jednak poczekam na dole?- chyba się trochę speszył.
-Oj wchodź, widziałeś mnie kiedyś już w tym stanie.- powiedziałam.
-Ale to było dawno.- stwierdził.
-Jezu nic się nie zmieniło o prócz moich piersi.- zaśmiałam się.
Dokończyłam ubieranie się i poszliśmy z Harry'm na dół żeby zrobić jakieś śniadanie. Na sam początek włączyłam ekspres i zrobiłam cztery kawy. Następnie zabrałam się za robienie tostów w czym pomógł mi Harry.
jadłam śniadanie, nie byłam głodna co było dla mnie nie podobne. Umyłam się i ubrałam <Klik>. Dziewczyny jeszcze spały, ale ja dopilnowałam żeby dłużej tego nie robiły.
-Harry chodź pomożesz mi obudzić dziewczyny.- powiedziałam.
-Co mam robić?- spytał.
-Na razie nic.- odparłam.
Na sam początek zaczęłam od Maggy.
-Jeszcze pięć minut.- wymamrotała.
-Kawa ci wystygnie.- powiedziałam, kładąc się na nią.
-A mogę się jakoś doprowadzi do porządku?- spytała.
-Noo, ale za pięć minut widzę cię na dole.- zaśmiałam się.
Z nią poszło łatwo, więc Harry nie musiał wkraczać, ale jestem pewna, że Rebeka szybko nie odpuści.
-Idź, ja śpię.- normalne.
-Dziewczyno jest około dwunastej, nowy dzień się zaczyna.- oznajmiłam.
-Trudno, ja chcę spać.- stanęłam rozmyślając co mogę zrobić.
-Harry tu jest i patrzy się na ciebie.- powiedziałam.
-Tak, tak, wmawiaj sobie.- nie uwierzyła.
-Cześć Becky.- odezwał się Harry, a moja przyjaciółka podniosła się jakby łóżko zaczęło się pod nią palić.
-Dajcie mi pięć minut i będę gotowa.- powiedziała.
Zeszliśmy na dół i usiedliśmy w jadalni przy śniadaniu. Tam czekała na nas Maggy już gotowa.
-O kogo ja widzę?- zaśmiałam się.
-No widzisz ja chcę to potrafię.- powiedziała.-Harry ty tu spałeś?
-Nie, przyszedłem niedawno.- odparł.- A czemu?
-Bo jeszcze o trzeciej słyszałam jak rozmawiacie.- oznajmiła.
-I potem Harry poszedł do siebie.- odparłam.
Po nie całych dziesięciu minutach przyszła do nas Becky. Nagle przyszedł mi do głowy fajny pomysł.
-Dziewczyny może by pościągać kogoś i zrobić imprezę, jaką parapetówę?- zaproponowałam.
-To jest dobry pomysł.- powiedziała Maggy.
-Tylko kiedy?- Becky.
-Choćby dzisiaj tak nie mamy co robić.- oznajmiłam.
-I myślisz, że w ciągu kilku godzin damy radę zorganizować imprezę?- Becky.
- A czemu nie? - Harry.- Wystarczy dobra organizacja.
-No okej.- Maggy.
-Tylko skąd my weźmiemy osoby?- zmartwiła się Becky.
-Harry pomożesz nam?- zapytałam.
-No jasne.- odparł.- A o kogo wam konkretnie chodzi?
-Zayn, Liam, Niall, Louis, nie wiem jakiś twoich znajomych. Z Gemmą bym się chętnie spotkała.- oznajmiłam.- A Maggy chyba mamy znajomych ze szkoły?
-No pewnie.
-Gości mamy, jeszcze zakupy i będzie komplet, zamówi się coś do jedzenia.- oznajmiłam.
Nie zwlekaliśmy ani chwili, dziewczyny zabrały się za gości a ja z Harry'm pojechaliśmy do sklepu. W czasie kiedy ja wybierałam rzeczy, Harry dzwonił po znajomych i zapraszał na imprezę - oczywiście za moją zgodą.
-Cara Delevingne?
-Może być.
Telefon, pięć minut rozmowy i Cara zaproszona.
-Jade Thrlwall?
- Z resztą Little Mix.
Kolejne pięć minut i kolejna osoba na liście.
Godzinne zakupy i na liście gości między innymi: Little Mix, reszta One Direction, Ed Sheeran, Lou z Tomem Teasdle, Gemma (siostra Harry'ego) z chłopakiem, Nick Grimshaw, Eleanor Calder, Sophia Smith, Barbara Palvin, Miley Cyrus (która aktualnie przebywa w Londynie) i wiele innych.
Wróciliśmy do domu i dziewczyny powiedziały nam, że zaprosiły o koło trzydziestu osób - Boże zapowiada się mega impreza. Można to nawet wywnioskować po ilości zakupów jakie zrobiłam z Harry'm.
Maggy zajęła się dekoracją salonu, Becky jej miała pomagać, ale w tym czasie ona zamawiała jedzenie na wieczór, a ja z Harry'm buszowaliśmy w kuchni.
-Harry powiedz mi czemu ty to robisz?- spytałam.
-Co ja robię?- odparł.
-Tak mi pomagasz.- powiedziałam.
-Bo przy okazji spędzamy ze sobą ze sobą czas.- oznajmił.- Na czym mi zależy.
Stanęliśmy na przeciwko siebie i zaczęliśmy sobie patrzeć w oczy. Zbliżyłam twarz do twarzy Harry'ego, on też się przybliżył...
-Ronnie gdzie...- przerwała nam Maggy, ale szybko się cofnęła kiedy zobaczyła, że coś jest na rzeczy.- Przepraszam.
Pocałowałam Harry'ego w policzek i poleciałam za swoją przyjaciółką.
-Czego szukałaś?- spytałam.
-Nie musieliście sobie przerywać.-odparła.
-Niby czego? Nic nie było.- powiedziałam.
-Tak na pewno, a ja jestem ślepa i nic nie widziałam.- zaśmiałam się.
-Być może.- pokazałam jej język.- Co chciałaś?
-Lampki
-W piwnicy powinny być.- oznajmiłam.
Wróciłam do Harry'ego który aktualnie była zajęty krojeniem sałaty i przy okazji podjadania jej.
-Króliczku musi coś zostać.- zachichotałam.
-Podoba mi się twój ton.- zagryzł swoje wargi.
Uśmiechnęłam się tylko i wróciłam do swojego zajęcia. Wszystko musiało być gotowe na dwudziestą, łącznie z nami.
***
Dochodzi osiemnasta, jedzenie jest gotowe i pokoje na dole wystrojone teraz trzeba się zabrać za siebie.
-Będę za pół godziny, tylko się wykąpie i przebiorę.- powiedział Harry.
-Harry nie śpiesz się bo za nim ja z dziewczynami wygrzebiemy się z wanny.- oznajmiłam.
-To się nie będę śpieszył.
Chłopak poszedł do swojego domu a ja poleciałam do swojego pokoju. Wzięłam godzinną kąpiel, następnie po wyjściu wysuszyłam włosy, wyprostowałam je i zabrałam się za makijaż. Tradycyjnie zrobiłam sobie kreski. Mając już w miarę normalny makijaż poszłam do garderoby. Stałam jakieś piętnaście minut przy szafie z sukienkami aż w końcu wybrałam <Klik>. Gdy się ubrałam podeszłam do barierki zobaczyć jak to wszystko wygląda z góry i zauważyłam Harry'ego stojącego po środku holu - spojrzał się na mnie. Zeszłam po woli po schodach żeby się nie wywalić i dochodząc do Harry'ego,  który podszedł do mnie kiedy byłam na dole i złapał w biodrach powodując, że poczułam, że umiem latać.
-Jesteś taka śliczna.- powiedział, stawiając mnie na równe nogi.
-Dziękuję.- odparłam.
Miałam wtedy ochotę go pocałować, ale nie mogłam, nie mogę zepsuć naszej przyjaźni, przecież niedawno go odzyskałam. Chwilę wpatrywania się w siebie przerwały nam dziewczyny. Wyglądały olśniewająco Meggy była ubrana w to <Klik> a Becky w to <Klik>.
Zrobiłyśmy ostatnie poprawki w domu i czekaliśmy na ostatnich gości...
__________________________
Czytasz = Komentarz xx

środa, 1 stycznia 2014

3. " Dla calego swiata mozesz byc nikim, dla kogos mozesz byc calym swiatem"


- Ileż można na ciebie czekać? - zapytała Meggy.
-Wiesz, która jest godzina?- dodała Becky.
-No tak jest około trzeciej.- odparłam.
-Gdzieś ty była, my wstałyśmy trzy godziny temu.- oznajmiła Meg.
-Zagadałam się.
 -Jesteśmy tu jeden dzień a ty już się zagadujesz.- zaśmiała się Becky.
-No a co się będę.
-A z kim?- uh... zapowiada się ciekawie.
-A z sąsiadem.- prawda? prawda. 
-Coś więcej?- boże jak one ciągną, ja chce iść do pokoju.
-Tylko tyle. Mamy zajebistego sąsiada na przeciwko.- mry mry ten sąsiad.
-Imię? Nazwisko? Wiek?- naciskała Meggy.
-A życiorys i stan konta też mam ci podać?- pokazałam jej język.
-Obejdzie się.
-Ma dwadzieścia lat, na imię Harry, a na nazwisko Styles.- mina dziewczyn bezcenna.
-Co ty gadasz?- Becky.
-Chciałyście prawdy to macie, a teraz wybaczcie idę do siebie.- powiedziałam i udałam się w stronę schodów.
Usiadłam sobie przy biurku i zaczęłam pisać swoje siwi może się przydać, jakoś trzeba żyć i zarabiać na życie. Mój pokój był pozamykany więc nikt nie powinien mi przeszkadzać - nie jest to dla mnie łatwe.

Wiczorem...
Ciężko mi się skupić na pisaniu gdyż ciągle myślę o Harry'm i przez kilka godzin nie napisałam praktycznie nic.
W pewnym momencie usłyszałam czyjeś roześmiane głosy, a zaraz po tym drzwi się otworzyły...
A do pokoju wszedł nie kto inny jak Pan Styles.
- Wiesz, że się puka ? – spytałam z fochem.
-Dziewczyny powiedziały, że mogę wchodzić, więc wszedłem.
- To teraz wyjdź.
- Czemu ?
- Bo wyglądam strasznie. I nie zapalaj światła !
- A Ty co, wampir ?
- Tak, i jeśli nie wyjdziesz to Cię ugryzę.
- Ty ? Możesz gryźć.
-Harry!- wydarłam się.- Jak nie chcesz wyjść to ja wychodzę.
-Dobra idę idę.- zaśmiał się.- A gdzie mam iść?
-Idź na dół dziewczyny się tobą zaopiekują.- oznajmiłam.
 Kiedy usłyszałam, że zamknął drzwi odwróciłam się w ich stronę i od razu wzięłam się za lekki makijaż. Zeszło mi z 5-7 minut, kolejne kilka na znalezienie odpowiednich ubrań. Nie żeby coś, ale nie będę paradować przed moim przyjacielem w bluzce, która ledwo zakrywa... Dół pleców. W końcu zdecydowałam się na to <Klik>. 
Było mi trochę głupio na dół po tej akcji, ale co miałam zrobić? Bez makijażu o tej porze wyglądam jak wyjdź stąd i nie wracaj  (ładnie mówiąc).
- Cześć. – powiedziałam jak głupia i podeszłam do okna. Pogoda była ładna, znaczy ładny wieczór.
Nie będę tak stała, jak słup a ci będą się na mnie patrzeć jak na idiotkę.
-Harry idziemy do mnie !- podeszłam do niego i biorąc go za rękę pociągnęłam w stronę schodów. Ludzie co się teraz ze mną dzieję, wychodzę na totalną idiotkę.
W moim pokoju Harry rozłożył się na mojej kanapie a ja włączyłam muzykę i usiadłam na przeciwko niego na podłodze. Spojrzał na mnie śmiesznie marszcząc brwi.
- Jestem brudna ?- zapytałam.
- Nie.- odparł.
- Czuć mnie ?- nie wiedziałam co jest grane.
- Nie.- powiedział.
- Więc co ?- no idiotka, czysta idiotka.
- Ładna jesteś. – uśmiechnął się i lekko, podkreślam lekko, się zaczerwienił, za to ja.. Ja to po prostu najostrzejszy czerwień jaki może być. Mój idol, mój przyjaciel, ktoś kogo właśnie odzyskałam mówi mi, że jestem ładna.
- Jasne, jasne.
- No tak.
- No nie.
- Tak.
- Niee...
-Nie wygrasz. - powiedział schodząc z kanapy i siadając obok mnie.
-A założysz się?- spytałam.
-Mogę cię pocałować.- odparł.
Jeżeli tak to rzuciłam się na niego i zaczęliśmy się całować. Chłopak pociągnął mnie do siebie.... ale przecież ja tak nie mogę ledwo go odzyskałam i nie mogę go przez zwykły pocałunek stracić kogoś kogo kocham.
 -Dobra, stop, Harry, jesteśmy przyjaciółmi.- oznajmiłam.
-Przepraszam rozpędziłem się.- powiedział.
-Okej, ja też, ale nic się nie stało. Jakiś konkretny powód twojej wizyty u mnie w domu?- spytałam.
-Hm... konkretny? Nie, ale chciałem się ciebie zapytać osobiście, czy nie miałabyś ochoty ze mną wyjść gdzieś jutro?- odparł.
-A gdzie?
-Wyjdzie w praniu. Chcę spędzić z tobą trochę czasu.- oznajmił.
-Okej, umawiać się nie będziemy bo możesz do mnie podejść więc wiesz.- uśmiechnęłam się.
Oparliśmy się o ścianę pod oknem i zaczęliśmy sobie rozmawiać o wszystkim i o niczym, a głównie o naszej samotności.
 -Powiedz kogo ty we mnie widzisz?- wow, takiego pytania się nie spodziewałam.
-Znasz odpowiedź, mówiłam ci o tym już tyle razy jak byliśmy młodsi.- oznajmiłam.
-Ale to było kiedyś, zdanie się zmieniają.- powiedział.- Odpowiedz.
 -Przystojnego chłopka, który ma wielki talent i jest bardzo miły.-uśmiechnęłam się a on mi odpowiedział tym samym.
-Mówisz tak bo... sam nie wiem dlaczego, ale kłamiesz.
-Harry... serio nic się nie zmieniłeś. Jesteś normalny, dalej taki sam, może trochę wydoroślałeś, ale nadal jesteś tym samym chłopakiem co kiedyś i różnisz się od innych sławnych ludzi, którym odpierdziela po tym jak dostaną pierwszą wysoką wypłatę na konto. -prawie się wzruszyłam.
-To miłe, ty też jesteś taka sama. Różnisz się od innych dziewczyn.
-Dziękuje.
-Cieszę się, że cię znów mam.- awww... serio znów się dzisiaj popłaczę.
-Ja tez się cieszę.
Mogłam tak gadać całą noc z tym chłopakiem...